Dawno, dawno temu — choć tak naprawdę całkiem niedawno — do gabinetu przyszła kobieta.
Przyniosła zmęczenie, niepewność i myśl, że nie potrafi zdać egzaminu na prawo jazdy.
Mówiła, że boi się prowadzić, że nie ufa sobie, swojemu ciału…
Jakby coś w niej od dawna było odłączone, uśpione, nieobecne.
Kiedy udała się w swoją wewnętrzną podróż, zobaczyła siebie jako syrenę.
Piękną kobietę z ogonem zamiast nóg.
I nie ma co się dziwić, że nie miała poczucia sprawczości.
Syrena nie stoi pewnie na ziemi.
Syrena nie może prowadzić samochodu.
To odkrycie zaprosiło nas do zanurkowania głębiej… w głąb nieświadomości.
W głąb ciała.
W głąb pamięci.
W głąb historii, które żyją w nas, nawet jeśli o nich nie mówimy.
Spotkanie z Małą Dziewczynką
W tej podróży Syrena miała pewien sen,
zapis pradawny, który teraz był gotów się odsłonić.
Sen o małej dziewczynce — radosnej, żywej, pełnej energii,
biegającej po łąkach, skaczącej przez strumienie, wspinającej się po drzewach.
Dziewczynka była życiem, ruchem, twórczością.
Pewnego dnia rodzice posłali ją do babci, na drugą stronę lasu.
Dziewczynka niosła koszyczek z rysunkami i smakołykami.
Droga wiodła przez gęsty, ciemny las.
To tam, między drzewami, spotkała wilka.
Wilka, który nie był zainteresowany koszyczkiem.
Wilka, który był zainteresowany… nią.
To spotkanie — mroczne i zniewalające — zapisało się głęboko w jej ciele.
Tak głęboko, że stało się snem, który ciało pamięta, choć umysł dawno wymazał.
I od tamtej pory w życiu dziewczynki coś się zmieniło.
Zniknęły biegające nogi.
Zniknęła beztroska.
Zniknął ruch.
Zamiast nich pojawił się ogon.
Bezruch.
Letarg.
Ciało zapomniało, jak to jest ufać ziemi.
Wędrówka do Drzewa Życia
Jak to w baśniach bywa — w pewnym momencie wszystko może się odmienić.
Kobieta-Syrena zanurkowała głębiej,
aż dotarła do miejsca, gdzie rośnie Drzewo Życia.
Stoi tam od początku świata, pewne, stabilne,
zakorzenione w łonie ziemi.
Prawdziwy strażnik istnienia.
Uklękła przy nim i złożyła w jego korzeniach księgę swojego życia —
różne historie, w tym ciężkie, zapomniane, zbyt bolesne, by nosić je dalej samodzielnie.
Poprosiła o wsparcie, otwierając się z pokorą i uznaniem przeszłości.
I wtedy stało się coś niezwykłego.
Powrót Nóg, Powrót Mocy
Przytulona do Drzewa Życia poczuła, jak w jej miednicy coś zaczyna drżeć.
Jakby w miejscu dawno opuszczonym budziło się życie.
Z jej miednicy zaczęły wyrastać korzenie.
Najpierw drobne, delikatne, jakby niepewne.
A potem coraz mocniejsze, sięgające głęboko w ziemię.
Z każdym wdechem wchodziły głębiej w żyzną glebę.
Z każdym wydechem splatały się z korzeniami Drzewa Życia,
odnajdując swoją tożsamość i swoje „jestem”.
W tych korzeniach popłynęła krystaliczna Woda Życia.
Docierała do nóg, miednicy, brzucha, piersi, głowy.
Obmywała to, co wyschło.
Nawadniała miejsca, które kiedyś były pustynią.
W trakcie tej przemiany ogon syreny zaczął się przemieniać.
Rozszczepiał się jak światło, miękko, łagodnie, pulsując nowym życiem.
Aż w końcu przekształcił się w nogi.
Mocne, żywe, prawdziwe.
Nogi, które mogą biec.
Nogi, które mogą nieść.
Nogi, które mogą prowadzić samochód.
Wróciła sprawczość.
Wróciło zaufanie.
Wróciło ciało.
Kiedy ciało odzyskuje swoje korzenie — człowiek odzyskuje zdolność do kierowania własnym życiem.
Uliana Budzińska
