UFO w ogrodzie duszy
Podczas jednej z sesji hipnozy – w ogrodzie duszy mojej klientki pojawiło się… UFO.
Nie metafora.
Nie symbol od razu zrozumiały.
Coś bardzo dziwnego.
Wysoka, chuda, eteryczna postać, jakby narysowana cienką kreską.
Jak przybysz z innej planety.
Pierwsza reakcja w jej głowie była natychmiastowa:
„To jest brzydkie.”
„To tu przeszkadza.”
„To powinno zniknąć.”
A jednak coś w tej historii okazało się dużo ważniejsze niż to,
jak bardzo ta część była obca.
Bo czasem to, co wygląda w nas jak kosmita…
jest właśnie tą częścią, która niesie największy potencjał zmiany.

Zdarza się, że w procesie terapeutycznym pojawia się coś, czego nikt się nie spodziewa.
Coś tak dziwnego, że pierwszą reakcją jest zdumienie.
A drugą – odrzucenie.
Pewna kobieta przyszła na sesję, bo była w momencie zmiany zawodowej.
Od miesięcy się uczyła. Robiła kursy, szkolenia, zdobywała kompetencje.
Wszystko wskazywało na to, że jest gotowa zacząć pracę w nowej dziedzinie.
A jednak nie mogła zrobić jednego prostego kroku.
Napisać CV.
I wysłać je w świat.
Kiedy weszła w proces i zeszła do swojej wewnętrznej przestrzeni – ogrodu duszy – zobaczyła coś, czego się nie spodziewała.
W ogrodzie stało UFO.
Nie statek kosmiczny.
Istota.
Bardzo wysoka.
Bardzo chuda.
Jakby narysowana cienką kreską.
Eteryczna.
Trochę bezradna.
Jak ktoś, kto nagle znalazł się w zupełnie obcym świecie.
Ta istota wyglądała… kosmicznie.
Jakby nie była z tej ziemi.
Kobieta patrzyła na nią w zdumieniu.
Nie potrafiła nawiązać kontaktu.
A wtedy w jej głowie pojawił się głos.
Ostry.
Krytyczny.
„To jest brzydkie.”
„Dlaczego to jest takie pokraczne?”
Ten głos chciał natychmiast uporządkować rzeczywistość.
Powiedzieć, co jest właściwe, a co nie.
Ale coś w niej poczuło, że zanim cokolwiek się zrobi…
trzeba zobaczyć więcej.
Poprosiła więc o wsparcie swój ród.
Starszyznę.
I wtedy w przestrzeni ogrodu pojawili się ludzie z bardzo dawnych czasów.
Jej przodkowie.
Nie przyszli, żeby coś naprawiać.
Nie przyszli, żeby coś usuwać.
Stanęli w kręgu.
Ich obecność była spokojna.
Cicha.
Stara jak ziemia.
A UFO zaczęło się uspokajać.
Jak zwierzę, które przestaje się bać, kiedy ktoś siedzi obok wystarczająco długo.
Powoli zaczęło oddychać spokojniej.
Powoli zaczęło się rozluźniać.
Aż w pewnym momencie wydarzyło się coś bardzo poruszającego.
Ta kosmiczna istota podeszła bliżej…
i przytuliła się do jednego z przodków.
Kobieta rozpłakała się.
Jakby jakaś część obcości mogła wreszcie zostać przyjęta.
Uznana.
Objęta.
Proces nie zakończył się jednak tylko tym.
Bo kiedy zobaczyła UFO po raz pierwszy, pojawił się w niej bardzo silny wewnętrzny krytyk.
Głos, który mówił jej, jaka powinna być.
Czego ma być więcej.
Czego ma być mniej.
Co jest dobre.
Co jest złe.
W trakcie sesji pojawił się obraz przezroczystej szklanej kuli.
Kobieta wyjęła ją ze swojego ciała.
I zaczęła wkładać do niej wszystkie słowa krytyki, które słyszała przez lata.
Wszystkie sceny.
Wszystkie „powinnaś”.
Wszystkie „nie wolno”.
Wszystkie czarno-białe zasady, w których została wychowana.
Powoli oddawała je tej kuli.
Jakby oczyszczała w sobie przestrzeń.
Bo jej życie przez długi czas było podzielone na dwie części:
to, co dobre
i to, co złe.
Bez miejsca na szarość.
Bez miejsca na spontaniczność.
Bez miejsca na lekkość.
I być może właśnie dlatego w jej ogrodzie pojawiło się coś tak dziwnego.
Coś, co wyglądało jak przybysz z innej planety.
Na koniec sesji kobieta powiedziała z lekkim niepokojem:
— Mam nadzieję, że kiedy następnym razem wejdę do swojego ogrodu… tego UFO już tam nie będzie.
Uśmiechnęłam się i zapytałam:
— A skąd pomysł, że ono jest złe?
Czasem to, co w nas najbardziej kosmiczne,
jest właśnie tym, co najbardziej nasze.
Nie wszystko co obce, jest naprawdę obce.

Kilka słów o tym, co może ukrywać się pod tym, co obce…
W pracy wewnętrznej często spotykamy części siebie, które wydają się obce, dziwne albo niewygodne.
Czasem przychodzą w obrazach potworów.
Czasem diabłów.
Czasem bardzo dziwnych postaci.
A czasem… właśnie kosmitów.
Dlaczego tak się dzieje?
Bo wiele naszych naturalnych impulsów zostało kiedyś nazwanych złymi, niewłaściwymi albo niebezpiecznymi.
Może to być na przykład:
- złość i zdolność stawiania granic
- pragnienie wolności
- potrzeba bliskości i dotyku
- seksualność
- ambicja
- chęć zarabiania pieniędzy
- odwaga, by iść własną drogą
Jeśli w dzieciństwie słyszeliśmy, że coś z tego jest „złe”,
ta część nie znika.
Ona tylko oddziela się od naszej świadomości.
A wtedy w świecie wewnętrznym może wyglądać jak ktoś obcy.
Jak ktoś z innej planety.
Paradoks polega na tym, że bardzo często właśnie te części niosą ogromną siłę życiową.
Dlatego w procesie nie chodzi o to, żeby „usunąć UFO”.
Czasem chodzi tylko o to, żeby usiąść obok wystarczająco długo.
I zobaczyć, kim naprawdę jest ten przybysz z naszego własnego ogrodu duszy.
…i czasem takie spotkanie zmienia wszystko.
Jeśli coś w tej historii poruszyło Ciebie —to może nie jest przypadek.
Jeśli jesteś w takim miejscu, w którym chcesz zobaczyć głębiej, zrozumieć siebie bardziej albo oswoić to, co wydaje się obce —
zapraszam Cię do pracy ze mną.