Czasami w rozmowie pada jedno słowo — „okej” — i sprawa wydaje się zamknięta. Ale czy na pewno?
To samo „OK” może znaczyć zupełnie różne rzeczy. W zależności od tego, z jakiego miejsca ktoś mówi – co za tym stoi, jaka historia, jaka potrzeba.
Virginia Satir, jedna z pionierek terapii rodzinnej, opisała kilka wzorców komunikacji, które uruchamiają się w nas szczególnie pod napięciem. To są role, w które wchodzimy, żeby lepiej sobie poradzić. I każda z nich inaczej mówi „OK”.
Jest wzorzec USZCZĘŚLIWIACZA/ BIEDACTWA. Taka osoba łatwo się zgadza, dopasowuje, łagodzi napięcie, zanim w ogóle ono zdąży się pojawić. Mówi „okej… jak chcesz… nie ma problemu” — i robi to tak szybko, że sama nie wie, czego chciała. W środku zostaje cichy głos: „dlaczego znowu się zgodziłam/em”. 𝐓𝐨 „𝐎𝐊” 𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐚 𝐳𝐠𝐨𝐝𝐲. 𝐂𝐳ę𝐬𝐭𝐨 𝐨𝐳𝐧𝐚𝐜𝐳𝐚: 𝐛𝐨ję 𝐬𝐢ę 𝐛𝐲ć 𝐬𝐨𝐛𝐚̨. Jej ukrytą potrzebą jest miłość, akceptacja.
Jest wzorzec OSKARŻYCIELA. Mówi on „To twoja wina”, „zawsze…”, „nigdy…” Za „okej” idzie atak, nacisk, obwinienie, przypomnienie wszystkiego, co było kiedyś. Jego ukrytą potrzebą jest bezpieczeństwo i potrzeba wpływu.
Jest wzorzec SUPERRACJONALNY — chłodny, analityczny, odcięty od emocji. Mówi „okej”, bo tak wychodzi logicznie. Bo to ma sens z punktu widzenia danych. Ale niekoniecznie: ja tego chcę. Jego ukrytą potrzebą jest bezpieczeństwo przez kontrolę i dystans.
Jest wzorzec ROZPRASZACZA — komunikaty takiej osoby to: żarty, dygresje, chaos, nagłe zmiany wątku. Mówi „okej” bez zastanowienia się. Takie „ok” często w ogóle nie przekłada się na działanie. Często mówi: „Zapomniałam… nie wiedziałam, że to było ważne…”. Jego ukrytą potrzebą jest ucieczka od napięcia.
𝐈 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐩𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐚 SPÓJNA.
Kiedy ktoś jest w kontakcie ze sobą — mówi jasno. „Tak, mogę — w piątek.” Albo: „Nie, to nie jest dla mnie możliwe.” To „OK” naprawdę znaczy OK, wyraża autentyczność. Osoba jest w kontakcie z własnymi emocjami i potrzebami.
*****
Czy jesteśmy niewolnikami takich wzorców? Możemy wyjść z tych „gierek emocjonalnych”
Najprostsza zasada brzmi: nie odpowiadaj na maskę, tylko na człowieka i na proces.
Czyli:
– zamiast bronić się przed oskarżeniem — pytasz o konkret np.: „Zatrzymajmy się na faktach”, „Słyszę złość, ale nie zgodzę się na atak.”
– zamiast ratować biedactwo — oddajesz mu odpowiedzialność np.: „A czego TY chcesz?” „Twoje zdanie jest ważne.”
– zamiast walczyć z zimną logiką — łączysz fakty z emocjami np.: „Rozumiem twoje myślenie. A co teraz czujesz?” , „Co to dla ciebie znaczy?”
– zamiast gonić za chaosem — zawężasz rozmowę np.: „Wróćmy do tego, co było ważne.” , „Zatrzymajmy się tu na chwilę.”
– zamiast grać w grę — wracasz do prawdy i granic.
Pomocne mogą być również poniższe zdania:
• „Co się teraz między nami dzieje?”
• „Jaki jest fakt, a jakie są interpretacje?”
• „Mogę rozmawiać, kiedy jest szacunek.”
*****
Jeśli masz ochotę możesz poobserwować w najbliższych dniach swoje odpowiedzi „ok”. Kiedy je wypowiadasz na głos, co czujesz w środku?
Możesz również zaciekawić się, skąd znasz te wzorce — z domu, z dawnych relacji, z miejsca, gdzie nauczyłaś się, że bezpieczniej jest się zgodzić niż powiedzieć prawdę.
K𝐢𝐞𝐝𝐲 𝐳𝐚𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚𝐬𝐳 𝐭𝐨 𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́ — 𝐩𝐨𝐣𝐚𝐰𝐢𝐚 𝐬𝐢ę 𝐰𝐲𝐛𝐨́𝐫. A kiedy masz wybór — możesz zacząć wychodzić z nieświadomych ról. Warto pamiętać, że to nie są złe zachowania. Są to strategie przetrwania, które kiedyś były potrzebne. Dziś możesz je zauważyć — i wybrać coś bardziej swojego.
𝘾𝙯𝙮 𝙏𝙬𝙤𝙟𝙚 „𝙊𝙆” 𝙟𝙚𝙨𝙩 𝙣𝙖𝙥𝙧𝙖𝙬𝙙ę 𝙯𝙜𝙤𝙙ą… 𝙘𝙯𝙮 𝙥𝙧ó𝙗ą 𝙗𝙮𝙘𝙞𝙖 𝙗𝙚𝙯𝙥𝙞𝙚𝙘𝙯𝙣ą?
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
𝑃𝑠𝑦𝑐ℎ𝑜𝑙𝑜𝑧̇𝑘𝑎 • 𝑊𝑖𝑒𝑙𝑜𝑤𝑦𝑚𝑖𝑎𝑟𝑜𝑤𝑎 𝑡𝑒𝑟𝑎𝑝𝑒𝑢𝑡𝑘𝑎