Są w nas opowieści, które śpią.
Czekają cierpliwie, czasem przez całe lata.
Nie ruszają się, milczą, przycupnięte głęboko w ciele —
jak motyl, który złożył skrzydła i zamarł, czekając na pierwsze ciepło.
Ta baśń wyłoniła się podczas jednej z moich sesji hipnozy.
******
„Czasem w ciele mieszka coś, czego umysł nie potrafi nazwać.
Czasem najgłębszy potencjał nie objawia się myślą, lecz ruchem.
Do gabinetu przyszła kobieta.
Mądra, wrażliwa, uważna.
Jej głowa znała historie, schematy, przekonania, diagnozy.
Wiedziała, co się wydarzyło w jej życiu i dlaczego jest tak, jak jest.
A jednak — tam, gdzie umysł szukał rozwiązań, pojawiała się cisza.
I wtedy ciało zaczęło mówić.
Najpierw bardzo subtelnie.
Minimalnym poruszeniem.
Jakby coś w środku sprawdzało:
„Czy mogę? Czy tu jest bezpiecznie?”
Wchodząc w miękkość ciała,
Przekraczała sztywne granice oczekiwań:
„muszę”, „powinnam”, „nie wypada”.
Dałam tej kobiecie przestrzeń.
Nie instrukcję.
Nie analizę.
Lecz zaproszenie, by podążała za ruchem ciała —
wolnym, spontanicznym, takim, jaki chce się wydarzać.
Ruch stawał się coraz bardziej okrężny.
Raz większy, raz mniejszy.
Ciało przestawało być tylko „ciałem z historią”
a zaczynało być istotą w procesie przemiany.
I wtedy coś się przebudziło.
Jakby spod skóry, spod kości, spod dawnych definicji
zaczęła wyłaniać się inna jakość.
Nie do opisania słowami.
Ale bardzo rozpoznawalna.
Motyl.
Dłonie i palce zaczęły poruszać się jak skrzydła.
Subtelnie.
Czasem dziko.
Czasem zupełnie nieprzewidywalnie.
Motyl, który kiedyś usłyszał diagnozę ADHD.
A który w swojej prawdzie był po prostu… motylem.
Spontanicznym.
Żywym.
Czującym intensywnie świat.
Umysł lubi nazywać.
Porządkować.
Wkładać do szuflad:
autyzm, ADHD, OCD…
A z czasem te szuflady stają się klatkami.
Klatkami dla ptaków, motyli
i tych wszystkich ludzi, którzy w swoim rdzeniu
potrzebują wolnej przestrzeni.
Na szczęście nic nie trwa wiecznie – przychodzi moment wewnętrznej gotowości,
by zdjąć etykietę i zobaczyć,
że pod nią drzemie moc.
Przebudzony Motyl nie podąża odtąd jedną drogą.
Dla jego skrzydeł to wolność jest drogą!
Drogą – nigdzie nie zapisaną, nie nazwaną i nie zapamiętaną.
Drogą – tworzoną wciąż na nowo,
pełną wolności i nowych możliwości.
„Ciało zawsze wie, kim jest — nawet kiedy umysł o tym zapomina.”
***
Być może każdy z nas nosi w sobie troistość natury:
– Gąsienicę, która powoli, uważnie analizuje świat.
– Kokon, który chroni i pozwala się przeobrażać w ciszy.
– Motyla, który czuje wolność, radość i puls istnienia.
Każda z tych części ma swoją mądrość.
Każda jest potrzebna.
Czasem potrzebujemy mocy kokonu,
by się zamknąć i przetrwać.
Czasem skupienia gąsienicy,
by porządkować i rozumieć.
A czasem —
odwagi motyla,
by po prostu być życiem.
Więc zapraszam cię, słuchaczu, czytelniku…
Zatrzymaj się na chwilę.
I poczuj swoje ciało.
Zobacz, w którym momencie teraz jesteś.
Może potrzebujesz jeszcze pobyć w kokonie,
a może to jest zaproszenie
na twoje wewnętrzne przebudzenie.
Być może już teraz wyczujesz w sobie Motyla,
Motyla, który powoli rozpościera skrzydła.”
Jeśli ta opowieść poruszyła coś w Tobie – możesz się tym podzielić 🙂
Uliana Budzińska
„Nie leczę historii — budzę życie, które pod nią drzemie.”
