Co kryje w sobie „wewnętrzna kariatyda”? Jaka historia ją ukształtowała? Czy musi być ciągle dzielna i niezawodna?
Bardzo lubię miejsce na skraju Starego Miasta w Warszawie, gdzie stoją kariatydy na wodzie. Piękne, wysokie i wysmukłe sylwetki kobiet, które jak kolumny podtrzymują część budynku Sądu Najwyższego.
Ciekawa jestem z czym/kim kojarzy się Tobie kariatyda?
Ja za każdym razem, podziwiając tą nietypową fontannę, mam różne przemyślenia. Dziś moje myśli powędrowały do rodzin dysfunkcyjnych. Jaki to może mieć związek z kariatydami?
Czy znasz kogoś, kto „utrzymuje” na swej głowie świat ? Świat rodziny lub firmy. A może ty sam/sama dźwigasz coś ogromnego na swoich barkach i nie możesz się ruszyć tam, gdzie wołają ciebie twoje marzenia?
W rodzinach dysfunkcyjnych bardzo często rolę ratownika – kariatydy lub atlasa – przyjmuje jedno z dzieci. Niejako spaja ono rodzinę, pełni rolę mediatora pomiędzy rodzicami albo członkami rodziny, podtrzymuje cały system. Takie dziecko szybko uczy się dbać o innych, przewidywać i zaspakajać potrzeby innych, i w tym wszystkim gubi kontakt ze sobą. Potem dorastając staje się silną osobą, która może wzbudzać podziw: „Ależ ona jest niezwykła! Tyle spraw ogarnia na raz! Jak ona to dźwiga?!”
Dźwiganie i bycie podporą dla rodzinnej konstrukcji sprawia, że na jakimś poziomie rośniemy, czujemy się ważni, a wręcz niezastąpieni np. ratując matkę przed agresją jej partnera. Wchodzimy jednak nie w swoje buty. Gdzieś po drodze tracimy własną spontaniczność, dziecięcą beztroskę , radość życia. Aż w końcu się wypalamy, wpadamy w depresję lub inne chorobowe stany. Jeśli od dzieciństwa dźwigamy ZA DUŻO, to nie umiemy później w dorosłym życiu BRAĆ – odpoczywać, regenerować się i czasami NIC nie robić. Umiemy tylko dawać i dawać. Funkcjonujemy jak sprawne roboty, które odhaczają masę zadań, są często niezastąpionym pracownikiem, szefem – jednym słowem piękną, nadludzką postacią – kariatydą lub atlasem.
Za tą wielką, rozbudowaną postacią kryje się najczęściej małe, poranione dziecko, które nie doświadczyło prawdziwej troski, uwagi, dobrego dotyku i miłości.
Jeśli czujesz, że w jakiś sposób porusza Ciebie ten tekst, to być może twoje wewnętrzne dziecko puka do twojego serca abyś go:
– przyjął/przyjęła
– ogrzał/ogrzała
– otulił/a akceptacją
– i powiedział/a: „Nie musisz zasługiwać już na niczyją miłość. Nie musisz tak bardzo się wciąż starać i starać. Wystarczy, że jesteś! A jesteś właściwy taki jaki jesteś/właściwa taka jaka jesteś.
Kropka.
