Jakiś czas temu w moim gabinecie odbyła się rozmowa, którą pamiętam do dziś.
Moja klientka jest artystką. Tworzy niezwykłą biżuterię – obrączki i pierścionki zaręczynowe. Każdy z nich powstaje od podstaw. Złoto, platyna, diamenty, rubiny, szafiry i kamienie, które niosą swoją historię. Każdy element powstaje z ogromną uważnością i sercem.
Słuchałam jej z zachwytem.
Powiedziała, że uwielbia swoją pracę, a największą radość daje jej to, że uczestniczy w najpiękniejszych momentach ludzkiego życia.
Do jej pracowni przychodzą ludzie zakochani.
Przychodzą z błyskiem w oczach, z marzeniami i ekscytacją. Wybierają obrączki, projektują pierścionki zaręczynowe, planują wspólną przyszłość. Każde spotkanie niesie w sobie nadzieję, czułość i początek nowego rozdziału.
Wyobraź sobie, że spotykasz ludzi, którzy patrzą na świat oczami zakochania. Ich energia wypełnia przestrzeń. Ich radość staje się częścią Twojej codzienności. Trudno nie uśmiechnąć się razem z nimi.
Moja klientka powiedziała jeszcze coś bardzo pięknego.
Dla niej obrączka jest symbolem decyzji – takim małym talizmanem, który każdego dnia przypomina o wyborze, którego kiedyś dokonaliśmy.
I wtedy przyszła do mnie pewna myśl.
A gdyby tak zaręczyć się… z własnym życiem?
Powiedzieć sobie:
„Tak. Wybieram swoje życie.”
„Tak. Otwieram się na wszystko, co przede mną.”
Ludzie zakochani patrzą na świat inaczej. Dostrzegają więcej piękna. Łatwiej zauważają możliwości. Z większą czułością patrzą na drugiego człowieka. Ich serce staje się bardziej otwarte.
Podobnie dzieje się wtedy, kiedy zakochujemy się we własnym życiu. Możemy wtedy patrzeć na świat z większą miłością niż lękiem.
Oczywiście nie oznacza to, że całe życie stanie się miesiącem miodowym. Choć… kto wie? Przecież dla każdego z nas miód może smakować trochę inaczej. Wszystko zależy od perspektywy.
*****
Mam dla Ciebie pewną propozycję.
Możesz zaprojektować swoją własną obrączkę.
Może powstać z decyzji, z odwagi i z miłości do własnego życia. Może być ze złota albo z łodygi kwiata.
A gdyby miała mieć grawer…
Jakie słowo nosiłabyś przy sobie każdego dnia?
„Żyję.”
„Wybieram.”
„Jestem.”
A może właśnie:
„Tak.”
Może najpiękniejsze zaręczyny wcale nie wydarzają się z drugim człowiekiem – tylko w chwili, gdy wybieramy własne życie.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
P.S. Podejrzewam, że wszechświat ma własną pracownię jubilerską. Czasem zamiast diamentu wysyła nam doświadczenie. Efekt końcowy też potrafi błyszczeć.