Znalazłam w szufladzie małe nożyczki z zaokrąglonymi końcówkami, którymi przez pierwsze lata obcinaliśmy dzieciom paznokcie.
Teraz są one już na takim etapie życia, że same obcinają sobie paznokcie. Wręcz pilnują swojej samodzielności i z uśmiechem przypominają mi, że świetnie sobie radzą.
Pomyślałam wtedy, że chyba nadszedł moment, aby się z nimi pożegnać. Każdy etap życia potrzebuje innych narzędzi.
Gdybyśmy zachowywali każdą rzecz, która kiedyś była potrzebna, nasze domy wypełniłyby się po brzegi. Trudno byłoby znaleźć miejsce na to, co nowe.
Dokładnie tak samo bywa z naszym umysłem.
Przechowujemy wspomnienia, dawne emocje i stare historie. Czasem kolekcjonujemy krzywdy. Czasem żyjemy pięknymi chwilami, które już minęły.
Nasz mózg przypomina trochę komputer. Każdego dnia dysponuje określoną mocą obliczeniową. Tak jak komputer nie jest w stanie sprawnie pracować z dziesiątkami programów uruchomionych jednocześnie, tak samo nasz umysł ma swoją pamięć operacyjną i swój wewnętrzny procesor.
Kiedy w tle nieustannie działają programy pod nazwą: „to było niesprawiedliwe”, „kiedyś było lepiej”, „dlaczego właśnie mnie to spotkało?” albo „gdybym wtedy postąpiła inaczej…”, pochłaniają ogromną część naszej energii.
Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, a jednak cały system zaczyna działać wolniej.
Paradoks polega na tym, że nawet najpiękniejsze wspomnienie może stać się takim programem działającym w tle. Być może był kiedyś związek pełen miłości, który trwał kilka miesięcy albo kilka lat. Dziś już go nie ma, a serce każdego dnia wraca do tego, co było. W takiej sytuacji łatwo przeoczyć to, co właśnie teraz chce zapukać do naszego życia.
Podobnie dzieje się z dawnymi zranieniami. Kiedy każdego dnia wracamy do tego, kto zawiódł, kto zranił albo odebrał poczucie bezpieczeństwa, coraz więcej mocy naszego wewnętrznego procesora zajmuje przeszłość.
A przecież życie nieustannie przesyła nam nowe dane. Nowe doświadczenia i możliwości. Aby je zauważyć, warto od czasu do czasu zamknąć programy, które już wykonały swoją pracę.
Patrzę na te maleńkie nożyczki i uśmiecham się.
One również mogą symbolicznie odciąć to, co już zakończyło swój czas.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
P.S. Nożyczki twierdzą, że nie czują się stare. Po prostu przeszły na stanowisko doradców do spraw odcinania przeszłości.