Mojemu synkowi wypadł mleczak.
I jak to dzieci — zamiast po prostu wyrzucić, postanowił zachować go na pamiątkę.
Znalazł malusieńki słoiczek po mini Nutelli.
Idealny rozmiar.
Włożył tam ząbek z ogromną powagą.
Wtedy przyszła nam do głowy strasznie ważna refleksja:
ten mleczak po śmierci trafił do raju – bo wylądował w Nutelli!
Za życia były zasady:
„słodycze z umiarem”,
„nie za dużo”,
„uważaj na zęby”…
…a potem nagle zmienia się wymiar istnienia
i można już po prostu całą wieczność spędzać zanurzonym w słodkiej błogości.
Wyobrażacie sobie taki ząbek?
Mały mleczak.
Pływa sobie szczęśliwy w Nutelli jak w ciepłym jacuzzi spełnionych marzeń.
(Oczywiście ze względów higienicznych Nutelli w środku nie ma — mamy tylko elegancką szklaną trumnę po Nutelli )
I teraz jestem ciekawa:
Czy zbieraliście swoje mleczaki jako dzieci?
Albo zachowujecie ząbki swoich dzieci?
Czy macie jakieś rodzinne rytuały?
Wróżki zębuszki, prezenty pod poduszką, zakopywanie ząbków, rzucanie ich gdzieś według dawnych tradycji?
Bo okazuje się, że u nas mleczaki najwyraźniej trafiają do Nutellowego Nieba.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
PS. Jeżeli istnieje Niebo dla mleczaków, to bardzo możliwe, że nie ma tam dentystów.