Spacerując ulicami Warszawy, przypadkowo trafiliśmy z synem na plac zabaw inspirowany światem Alicji w Krainie Czarów. Stał tam drewniany słup z wieloma drogowskazami. Na jednej z tabliczek widniał napis: „Droga donikąd”.
Zaciekawiłam się – jak może wyglądać miejsce, do którego można dojść podążając właśnie w tym kierunku?
Wyobraziłam sobie, że wędruję przez las. Mijam kolejne drogowskazy. Jeden wskazuje jezioro, drugi skały, a inny prowadzi do dobrze znanych miejsc. Aż pojawia się strzałka z napisem „Droga donikąd”. Ta intrygująca zapowiedź zachęca mnie do skierowania kroków właśnie w tamtą stronę.
Wspaniale jest odkrywać krainy, których nie ma na żadnej mapie i do których prowadzą jedynie niepozorne drogowskazy. Takie trochę jak ze snu.
Myślę sobie, że w podobny, subtelny sposób prowadzi nas nasza dusza.
Daje nam różne wskazówki, które nie zawsze są oczywiste. Przychodzą w postaci szeptu intuicji, symboli i tak zwanych zbiegów okoliczności.
Jeżeli otwieramy się na nie, zaczynamy dostrzegać coś więcej. A Jeśli nie usłyszymy pierwszej wskazówki, pojawi się druga. Jeśli przegapimy drugą, przyjdzie kolejna.
Życie jest bardzo cierpliwe. Nieustannie wspiera nas zapraszając do odkrywania tego, co jest prawdziwie nasze. Do spotkania z własną głębią.
Jestem ciekawa, jakie znaki spotykasz na swojej drodze?
Może jest to sen, który nie chce zostać zapomniany.
Może jakieś zdanie usłyszane przypadkiem albo książka wyciągnięta z półki bez wyraźnego powodu.
Intuicja mówi tak delikatnie, że czasem zastanawiamy się, czy to aby na pewno my byliśmy adresatem tego komunikatu? Czy to był głos serca? Czy tylko wyobraźnia? A może to serce, które wyobraża sobie to, co może sobie wyobrazić twoja dusza o sobie samej podążającą ziemską drogą.
Zdarza się, że najcenniejsze ścieżki wyglądają tak, jakby prowadziły donikąd.
A może jest to po prostu miejsce, którego jeszcze nie potrafimy nazwać.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
P.S. W Krainie Czarów podobno wszystkie drogi prowadzą donikąd. Dzięki temu można znaleźć wszystko.