Czy pieniądze spadają z nieba? Do nas – tak!
A dokładnie… pod postacią pustych plastikowych butelek.
Już wyjaśniam.
Dzisiaj w nocy była potężna wichura. Wiatr niemiłosiernie szumiał przez otwarte okno naszej sypialni i około piątej rano wyrwał mnie ze snu. Podeszłam do okna, trochę zaspana, trochę rozdrażniona, żeby sprawdzić, co się dzieje. Zobaczyłam w ogrodzie plastikową butelkę.
Jedną.
Pomyślałam sobie: „Pięknie. Jeszcze tego mi trzeba o piątej rano”. Zamknęłam okno i poszłam dalej dośnić swój sen. Tuż przed śniadaniem mój syn wybiegł do ogrodu. I po chwili usłyszałam:
„Mama!”
Już po samym tonie głosu wiedziałam, że wydarzyło się coś ważnego.
„Ta butelka ma kaucję!”
Chwilę później:
„A tutaj jest jeszcze jedna!” „I jeszcze tam!”
Okazało się, że po nocnej wichurze nasz ogród przeszedł bardzo ciekawą przemianę. Zamiast grzybów wyrosły butelki – i to butelki z kaucją. Mój syn był zachwycony. Z wielkim entuzjazmem zaglądał w kolejne krzaki, zakamarki i trawę, wyciągając następne skarby. Jedna butelka, druga, trzecia. Aż uzbierało się osiem.
Pewnie się zastanawiacie – skąd się wzięły? Może przywiało je od sąsiadów, albo wiatr zrobił sobie nocną wycieczkę po okolicy i przy okazji urządził nam dostawę. A może butelki miały własny plan podróży. Osobiście lubię taką wersję, że po prostu spadły nam z nieba.
Kiedy człowiek otworzy się na możliwość, że czasem coś naprawdę może spaść z nieba, świat robi się odrobinę ciekawszym miejscem. Więc potraktowaliśmy to jako dar z niebios. Wiatr przywiał nam odrobinę kasy.
Bardzo podoba mi się ta historia. Osiem małych, przezroczystych dowodów na to, że pieniądze czasami naprawdę przychodzą do nas w bardzo zaskakującej formie. Ja o piątej rano zobaczyłam butelkę i pomyślałam o śmieciu. Mój syn zobaczył tę samą butelkę i zobaczył kaucję.
Dwie osoby.
Ta sama butelka.
Dwie zupełnie różne historie.
Pomyślałam sobie, że może z pieniędzmi bywa trochę podobnie. Czasem czekamy, aż przyjdą w konkretnej postaci: na konto, w kopercie, w podpisanej umowie. W czymś, co od razu rozpoznamy jako „pieniądze”. A przecież czasem mogą przyjść zupełnie inaczej – jako okazja, której wcześniej nie widzieliśmy, jako pomysł albo jakieś przypadkowe spotkanie.
Jako coś, co już mamy, a czego wartości jeszcze nie zauważyliśmy.
Wszechświat najwyraźniej ma poczucie humoru i bardzo różne pomysły na formę przelewu. Tym razem przysłał nam osiem butelek. I kto wie, co przyniesie następnym razem?
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
P.S. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach nie znajdę gdzieś na osiedlu ogłoszenia przyczepionego do drzewa:
UWAGA! POSZUKIWANE BUTELKI.
Zaginęły podczas niedzielnej wichury.
Ostatni raz widziano je… właściwie trudno powiedzieć gdzie.
Osiem sztuk. Przezroczyste, z niebieskimi nakrętkami.
Mogą przebywać w grupie lub pojedynczo. Za wszelkie informacje z góry dziękujemy.