Wybierając ostatnio sukienkę na pewne wieczorne spotkanie, ku swojemu zaskoczeniu znalazłam w szafie sukienkę mojej siostry. Kiedyś mi ją pożyczyła, a ja najwyraźniej odłożyłam ją na wieszak między swoje ubrania. Z ciekawością zaczęłam zaglądać na kolejne półki. Pomyślałam o tym, ile różnych historii potrafi przechowywać zwyczajna szafa.
A potem pomyślałam o nas, ludziach. Każdy z nas nosi w sobie pewnego rodzaju wewnętrzną garderobę. Nie widać jej gołym okiem, a jednak każdego dnia wybieramy z niej coś dla siebie. Tak jak rano sięgamy po sukienkę, sweter czy koszulę, tak samo każdego dnia ubieramy się w przekonania, które przez lata zamieszkały w naszym wnętrzu.
Niektóre z nich dodają nam odwagi, spokoju i lekkości. Są jak ulubione ubrania, w których czujemy się swobodnie i po prostu sobą. Są jednak i takie stroje, które uszyte zostały z cudzych słów – komentarzy wypowiedzianych mimochodem, z porównań, z przekonań przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Zdarza się, że dziecko przez wiele lat słyszy, że powinno być grzeczniejsze, szczuplejsze, cichsze albo bardziej ambitne. Z takich słów powoli powstaje strój, który z czasem zaczyna wydawać się własną skórą.
Później dorastamy, patrzymy rano w lustro i słyszymy w swojej głowie głos, który mówi: „Nie jestem wystarczająca”, „Lepiej się nie wychylaj”. W takich chwilach często myślę o tej wewnętrznej garderobie. Zastanawiam się, ile z tych ubrań naprawdę wybrałam sama. Ile z nich dostałam od mamy, ile od taty, ile przyniosłam ze szkoły, a ile zawisło tam po dawnych relacjach.
Wyobrażam sobie czasem, że otwieram drzwi tej garderoby i z ciekawością przyglądam się każdemu ubraniu. Jedne nadal dobrze mi służą. Inne dawno przestały pasować. Są za ciężkie, za ciasne albo zwyczajnie już nie opowiadają mojej historii.
Lubię myśleć, że wewnętrzne porządki przypominają te, które robimy od czasu do czasu w naszych domach. Z wdzięcznością odkładamy to, co było nam kiedyś potrzebne, a jednocześnie robimy miejsce na coś nowego.
Być może podobnie jest również z przekonaniami. Może warto od czasu do czasu zajrzeć do swojej wewnętrznej garderoby i z życzliwą ciekawością zobaczyć, w czym chodzi się przez życie.
A potem zadać sobie pytanie:
W jakim stroju chcę przeżyć dzisiejszy dzień?
