Byliśmy całą rodziną na grzybach. Ja z mężem zbieraliśmy grzyby, a dzieci zbierały grzybulce, grzybasy i inne ciekawe leśne stwory, które wyglądały trochę jak grzyby albo właściwie wcale jak grzyby nie wyglądały.
To była ciekawa okazja, żeby przyglądać się tym wszystkim okazom grzybowego świata, w którym pod ziemią istnieją ogromne grzybnie.
Gdyby grzybnia mogła być matką, dostałaby chyba złoty medal za bycie wyjątkową, kochającą matką. Ona nie robi castingu na najbardziej użyteczne dzieci. Ona „produkuje” wszystko: grzybki jadalne, niejadalne, jakieś kapelusze, narośla i leśne osobliwości, przy których człowiek staje i mówi:
„A co to, do licha, jest?”
Swoją drogą …
Mam wrażenie, że od lat towarzyszy nam pewien grzyb, którego nikt jeszcze nie opisał.
Myślak.
Myślak rośnie w naszych umysłach. Szczególnie dobrze czuje się na myślach sfermentowanych. Im dłużej jakaś myśl fermentuje, pęcznieje od lęku, złości, smutku czy poczucia krzywdy, tym lepsze warunki ma myślak do wzrostu. A kiedy już się pojawi, potrafi rozprzestrzeniać się w sposób zupełnie niekontrolowany.
W pewnym momencie może się okazać, że zamiast przestrzeni do życia pozostaje nam już tylko przestrzeń do myślenia. Siedzimy wtedy za zasłoną własnych wyobrażeń i historii, które opowiadamy sobie w głowie.
Na szczęście jest też dobra wiadomość.
Myślaki można zrywać. Nawet jeśli się pojawiają, nie muszą długo pozostawać. Myśli są przecież ulotne, więc i myślak, który się nimi żywi, może szybko zwiędnąć.
A tuż obok, zupełnie niezależnie od naszych myślaków, życie nadal spokojnie rośnie własnym rytmem.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
PS. Uwaga! Myślak szczególnie intensywnie rozwija się wieczorem, tuż przed snem. Jego naturalnym środowiskiem są sfermentowane myśli i scenariusze przyszłości, które najczęściej nigdy się nie wydarzą.