You are currently viewing Miodowy poranek

Miodowy poranek

O poranku weszłam w miód.
Dosłownie.

Zrobiłam dzieciom owsiankę, syn dołożył sobie miodu – wszystko pięknie, słodko, rodzinnie.

Śniadanie zjedzone.
Ja wracam do kuchni… a tam miód rozlany na stole.

Myślę: dobra, ogarniemy.
Poprosiłam, żeby został sprzątnięty.

I wtedy zaczęła się przygoda.

Po chwili najpierw: coś się lepi do klapka.
Myję.

Po chwili znowu coś się lepi.
Patrzę – miód w środku klapka.
Myję ponownie.

Idę dalej…
i czuję, że życie nadal jest… lepkie.

Zatrzymuję się.
Sprawdzam.

Skarpetka.
Miodowa.

W międzyczasie odkrywam, że:
– chusteczki z miodem nie trafiły do kosza, tylko w alternatywną rzeczywistość podłogi
– miód został rozprowadzony po kuchni w sposób godny ekspozycji artystycznej
– ja stałam się częścią tej instalacji

I tak oto, zanim zdążyłam napić się kawy,
odbyłam pełnoprawną miodową kąpiel o poranku.

Na szczęście zamiast się zdenerwować…
śmiałam się do łez.

𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎

P.S. Dziś nauczyłam się jednego – miód ma niesamowity talent do rozwoju osobistego.
Rozprzestrzenia się szybciej niż przekonania.