Niedawno przypomniała mi się pewna wiosenna historia. Zobaczyłam wtedy jelenia bez poroża – miał dwa małe kikuty na głowie. Najpierw pomyślałam, że to może młody jeleń, któremu dopiero zaczyna ono rosnąć. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że jest zupełnie odwrotnie. To dorosły jeleń, który po prostu zrzucił swoje poroże.
Stanęliśmy naprzeciwko siebie. Patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę. I miałam takie dziwne poczucie, że to spotkanie nie wydarzyło się przypadkiem. Wiecie… przywykliśmy myśleć o jeleniu jako o zwierzęciu z piękną, rozłożystą koroną. To właśnie poroże kojarzy nam się z jego siłą i majestatem.
Jeleń stał przede mną spokojnie a jego duże, mądre oczy jak gdyby mówiły:
„𝗝𝗲𝘀𝘁𝗲𝗺. W swojej pełni.”
I niczego mu nie brakowało.
***
Pomyślałam wtedy o moim gabinecie, do którego czasem przychodzą osoby , którym wydaje się, że straciły swoją koronę – coś co stanowiło o ich pięknie, wielkości, dumie, tożsamości. Może rozpadł się związek albo straciły pracę. Może przestały pełnić rolę, z którą były związane przez wiele lat, abo życie po prostu zabrało im coś, co dawało poczucie wartości.
I wtedy pojawia się myśl:
„Kim ja teraz jestem?”
Natura chyba zna odpowiedź.
Bo są okresy w życiu…
… kiedy dusza zrzuca poroże
Paradoksalnie najbardziej wzrastamy i mamy motywację do zmiany kiedy przechodzimy przez trudne okresy w życiu. Są momenty, kiedy nie można już schować się za rolą, za osiągnięciami.
I wtedy zostajesz…
ze sobą.
Jeleń nie przestaje być jeleniem, kiedy traci poroże.
A Twoja siła…
być może właśnie przygotowuje się, żeby odrosnąć w nowej formie.
Może bardziej Twojej …
A może takiej, której jeszcze nie znasz.
𝑈𝑙𝑖𝑎𝑛𝑎 𝐵𝑢𝑑𝑧𝑖𝑛́𝑠𝑘𝑎
P.S. Mam tylko nadzieję, że gdy dusza zrzuca poroże, nie zostawia go na środku leśnej ścieżki. Można się potknąć.